Dziś kończy się 2007 rok. Postanowiłam zamknąć wszystko to co się w tym roku zdarzyło, dobre czy złe i już do tego więcej nie wracać. Ciężko będzie biorąc pod uwagę fakt, że pamięć o pewnych zdarzeniach pozostaje i nie tak łatwo to wymazać. Czasami mam wrażenie, że życie przepływa obok mnie, mija mnie, a ja się temu biernie przypatruje. Mijają mnie ludzie, pędzące samochody, zmieniają się pory roku...Tylko ja wciąż drepczę w miejscu. Tak jakbym nie była częścią tego. Dlatego z nowym rokiem chciałabym to zmienić, zmienić siebie. Nabrać nowej wiary, nadziei, siły i odwagi. Może w końcu szczęśliwie się zakochać...Oddałabym wszystko za mężczyznę, który zaopiekowałby się mną. Mężczyznę, który byłby przy mnie kiedy będę go potrzebować. Który będzie się ze mną śmiał, płakał. Który po prostu będzie...
Dziś Sylwester...Mówią, że jaki Sylwester taki cały przyszły rok. Ha, jeśli to prawda to przyszły rok nie zapowiada się kolorowo. Ja + tv - facet= czarna rozpacz
Eh...."Gdzie ten który powie mi że do końca swoich dni, że do ostatniego tchu będę całym życiem mu?"
W końcu...nadzieja umiera ostatnia...